15 Minut Wolności
ocena: +6+x

Wojna między rebeliantami a Królestwem trwa już tak długo, że właściwie nie pamiętam kiedy tak naprawdę się zaczęła. Wielu z was pewnie tak samo jak ja uważa, że to co obecnie dzieje się na naszych ziemiach nie powinno nigdy mieć miejsca. Każdego dnia w okrutnych bitwach giną setki naszych wojowników. I nie tylko wojowników. Niewinni mieszkańcy Jedenastego Wymiaru umierają tylko dlatego, że wasi władcy nie chcieli przystać na nasze żądania. Dlatego się tutaj zebraliśmy. Razem powiemy "dosyć" tej masakrze. Przywrócimy pokój na ziemiach Królestwa Lisów. Już żaden lis nie będzie cierpiał. Zostaliśmy stworzeni bowiem nie do walki, ale do wspólnego życia.

Proponuję więc rozwiązanie problemu, które przekażecie swoim dowódcom. Władze Królestwa Lisów oddadzą rebeliantom południowo-wschodnią część kraju oraz uznają powstanie nowego państwa — Zjednoczonych Plemion Lisów. W zamian, rebelianci zaprzestaną walki i niszczenia ziem Królestwa. Dodatkowo, nasze państwa podpiszą pakt o nieagresji ważny przez następne dziesięć lat. Jak dla mnie to rozsądna propozycja. Przekażcie ją przełożonym. Wiem, że tak samo jak władze rebeliantów, wasz król pragnie pokoju. Dlatego będzie zmuszony przyjąć propozycję.

***

Lisy zebrane na głównym placu Kharnstadt, jednej z większych wiosek położonych na południu Królestwa, wiwatują i cieszą się, bo wojna dobiega końca. Król zgodził się na warunki postawione mu przez jednego z rebelianckich posłańców podczas pokojowego zebrania kilka tygodni temu. Za chwilę władca Królestwa miał uroczyście wraz z dowódcą rebeliantów podpisać dokument, na mocy którego południowo-wschodnia część Królestwa Lisów stanie się niepodległym państwem.

Gdy dzwony wybiły godzinę dwunastą, na usypane w samym środku placu podium wkroczył król wraz ze swoimi doradcami i najważniejszymi przywódcami rebelii. Usiedli oni przy okrągłym kamieniu i umaczali swoje prawe łapy w króliczej krwi. Dawniej, do podpisywania ważnych dokumentów lisy używały własnej krwi, lecz w dzisiejszych czasach uznano by to za barbarzyństwo. Krew upolowanego przed uroczystością królika była o wiele bardziej odpowiednia. Każdy z zasiadających przy kamieniu lisów pozostawił ślad swojej łapy na leżącej przed królem tabliczce, po czym władca Królestwa uroczyście ogłosił, że od tego momentu Zjednoczone Plemiona Lisów są niepodległym państwem oraz, że wojna dobiegła końca.

Tłum zebrany na placu, który ucichł na czas ceremonii ponownie wybuchł serią wiwatów oraz ogólnego szczęścia. "Wojna dobiegła końca" — z tego cieszyli się mieszkańcy Królestwa. "Wreszcie jesteśmy wolni" — krzyczeli zwolennicy rebeliantów.

Nagle stało się coś równie strasznego co niespodziewanego. Z pierwszego rzędu wiwatujących wyskoczyło kilka groźnie wyglądających lisów, które prawdopodobnie należały do jednego z oddziałów wojsk Królestwa odpowiedzialnych za pilnowanie spokoju podczas uroczystości. Rzuciły się one w stronę zasiadających przy kamieniu przywódców rebelii. Kły i pazury poszły w ruch i już po chwili niczego niespodziewający się rebelianci leżeli martwi. Wtedy król wstał i strącił na ziemię podpisany przez siebie wcześniej dokument rozbijając go na kawałki.

Wojska Królestwa zablokowały możliwość opuszczenia placu po czym wymordowały wszystkich podejrzanych o współpracę z rebelią. Wojna trwała nadal, lecz buntownicy po stracie przywódców zmuszeni byli się poddać. Pozostali przy życiu rebelianci do dziś wspominają te wspaniałe piętnaście minut, przez które naprawdę wierzyli w swoje zwycięstwo. Piętnaście minut wolności.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License