Sandbox
Zakładka "Mit o Niepewnym"
Wszelaka, sprawna krytyka pracy mile widziana.
Edit: tytuł pracy zmieniony po przemyśleniu pewnych rozmów. Zwłaszcza z Douglas-MA
Sandbox
Zakładka "Mit o Niepewnym"
Wszelaka, sprawna krytyka pracy mile widziana.
Edit: tytuł pracy zmieniony po przemyśleniu pewnych rozmów. Zwłaszcza z Douglas-MA
Krytyka udzielona na discordzie. (Ale nie jestem pewien czy wyłapałem wszystkie błędy, więc byłoby fajnie jakby ktoś jeszcze zerknął.)
Okej, przeczytałem.
Tuman suchego kurzu unosił się za Chevroletem, tworząc chmurę wypełnioną drobinami lokalnej gleby.
Tuman kurzu już jest chmurą drobinek gleby, a ta chmura się z nich składa, a nie jest nimi wypełniona. Trochę tautologia ci wyszła.
gossipium
Po zerknięciu na Wikipedię poprawna naukowa nazwa to Gossypium (z wielkiej litery, przez "Y"). To i "catan" daj kursywą.
A całość była pogrążona w ciszy podmuchu, pomrukiwaniu silnika oraz szumiącym wietrze.
A powstały w wyniku tego podwójny wstrząs
A siwy zarost oraz łysiejąca głowa
A mimo to dziecko jeszcze bardziej się wtuliło
A może to właśnie sprawiało
A cienie ochoczo targnęły się
Nie zaczyna się zdania od "A", chyba, że to zabieg stylistyczny. Tutaj raczej nie jest.
samotny kamień, bądź inną, nadzwyczaj wyraźną nieregularność gruntu, na którą natrafiły dwa prawe koła pojazdu.
Usuń przecinek po "kamień", napisz "oba" zamiast "dwa", chyba, że ten samochód osobowy ma więcej niż po dwa koła z obu stron.
Odsłonięta, chuda twarz natychmiastowo została dokładnie skąpana przez gasnące promienie kolistej tarczy
Moim zdaniem ten przecienk jest tam zbędny, ale nie jestem pewien. Ta "kolista tarcza" nie brzmi najlepiej, trochę, jakbyś za bardzo się starał brzmieć poetycko, to nie robi dobrego wrażenia. Wystarczy "gasnące promienie słońca".
zanikającemu horyzontowi nieboskłonu
Horyzont w domyśle jest na nieboskłonie. No chyba, że to horyzont zdarzeń czarnej dziury, które w tym uniwersum są powszechne i czytelnik może nie być pewien, o który ci chodzi. Wtedy bym rzeczywiście doprecyzował.
niezbyt głębokimi, zmarszczkami
Won mnie z tym przecinkiem
tworzyła wokół mężczyzny charakterystyczny klimat,
Tu mi też coś nie do końca gra. Może "sprawiała, że od mężczyzny biła specyficzna atmosfera"?
zarost oraz łysiejąca głowa, kreowały obraz
Widzę, że lubisz przecinki. Ale ten nie lubi być w tym miejscu w zdaniu. Zabierz go stąd.
Ciepło światła obijające się o jego powieki i spiekające każdy nerw w jego naskórku, przebudziły go z drobnej drzemki.
"Ciepłe światło" brzmi lepiej. Znowu masz nadprogramowy przecinek.
Uchylające się ciemne oczy sprawiały wrażenie nieobecności.
Uchylają się powieki, a nie całe oczy. Przerobiłbym to zdanie na "Ciemne oczy wyzierające spod przymkniętych powiek sprawiały wrażenie nieobecnych", albo coś w tym stylu.
Obserwując rozpływające się senne miraże i powidoki dumnych miast, ogrodów i świątyń, tkwiących pośród nieprzystępnych pustyń.
W tym zdaniu nie ma czasownika, jest za to samotny imiesłów. Zrób z tym coś, bo mu smutno i nie radzi sobie z utrzymywaniem całego zdania samodzielnie.
Cichy i spokojny wzrok, skierowany na wszechobecne pola, powoli omiótł otoczenie. Jednak nie dostrzegł niczego nadzwyczajnego, nawet nietypowy wygląd jego współpodróżników nie był dla niego zastanawiający.
Czy wzrok może być cichy albo głośny? Niestety nie bardzo. Podziel zdania inaczej: "…omiótł otoczenie, jednak nie dostrzegł…", "…nadzwyczajnego. Nawet nietypowy…".
kukulle o ciemnej barwie brązu
Coculle albo cuculle, o barwie ciemnego brązu.
komponujące się z jasnym, kremowym odcieniem szkaplerza.
Ja bym tam dał "ładnie komponujące się" (albo jakkolwiek inaczej) albo "uzupełnione jasnym…". Połącz to zdanie z kolejnym, bo to tuż po nim jakoś niezgrabnie brzmi samodzielnie.
Zmęczone i smutne oblicze matki, i lica dwójki jej dzieci.
NIE DAJE SIĘ PRZECINKA PRZED "I", CHYBA ŻE TO KTÓREŚ Z KOLEI PODCZAS WYMIENIENIA.
zdecydował się wozić ludzi z okolicy do miasta, za drobną opłatą.
Ten przecinek jest mniej kontrowersyjny, ale też bym go znerfował.
Czemu pomimo zmartwień, do głowy wciąż nawracały mu myśli o trójce spośród czterech podróżnych, oraz o ich ubiorze.
Kolejne niepotrzebne przecinki! Rozmnażają ci się jak gryzonie. A, i zapomniałeś skończyć tego pytania znakiem zapytania.
Matczyne głaskanie głowy dziewczęcia, wtulonego w rodzicielkę. I trzymanie mocnym chwytem ręki syna, bardzo zbliżonego, ale jeszcze nietulącego się do opoki, z której się narodził.
Połączyłbym te zdania
Czemu Oni zawsze w końcu tak bardzo zaczynają nas nienawidzić?
dałbym "oni" z małej, za to kursywą. I trzeba zmienić szyk, na "zawsze w końcu zaczynają nas tak bardzo nienawidzić". Wiem, że to mówi mała dziewczynka, ale to ty piszesz jej wypowiedzi.
Syn z kolei milczał.
Chyba bym wywalił to "z kolei". Wystarczy samo "Syn milczał". Będzie nawet dosadniej.
skierowała swoje oczy
Skierowała swój wzrok.
syn spojrzał zgorzkniale w stronę, z jego perspektywy, starca.
Napisałeś wcześniej, że ten podróżnik wygląda jak dziadek; to czyniłoby go starcem nie tylko z perspektywy małego dziecka, ale większości osób.
Zaniepokojony wzrok opiekunki tych drobnych istot mierzył oblicze mężczyzny. Jednak pod oblegającym go spokojem, pełnym zrozumienia i miłosierdzie, nie dostrzegła ani krzty czegokolwiek innego.
Napisz po prostu "matki". Połącz to w jedno zdanie. Coś mi nie gra w tej końcówce, osobiście opisałbym to samo jak: "Wzrok matki z niepokojem otaksował oblicze mężczyzny, jednak w spokoju, jaki z niego emanował, nie dostrzegła nic poza zrozumieniem i miłosierdziem".
Być może gdyby nie odrobina przyziemności i prostoty w jego osobie, to uznałaby go za świętego.
O, tutaj akurat zapomniałeś o jednym przecinku (po "Być może").
Ciszę ducha
Mówi się "spokój ducha" :D
tak jakby nic złego nigdy się nie wydarzyło
Przecinek po "tak".
codziennej, wiekowej wędrówki.
"Odwiecznej", nie "wiekowej". "Wiekowa" i "codzienna" się nawzajem wykluczają, znaczą coś innego.
ciemny odmęt
ciemne odmęty
po czym uchwycił nić przerwanej historii.
Wrzuciłbym tam jakieś "ponownie"
Gasnące niebo rzuciło ostatnie promienie
To słońce rzuca promienie.
Od tego czasu, ten niegdysiejszy człowiek, błąka się
Oba te przecinki do kosza.
Będący pewien tylko swej niepewności czegokolwiek.
Znowu masz imiesłów zamiast czasownika, ale w dialogu, więc ci daruję. Mimo wszystko zamieniłbym go jednak na "Jest on pewien tylko…".
w ubiorze kojarzącym się, na pierwszy rzut oka, z szatami zakonnymi
Znowu te cholerne przecinki. To nie jest wtrącenie, to jest nadal opis tego ubioru.
Oddalili się w kierunku bloków cywilizacji wystających z ziemi. Z chwiejnymi nadziejami, że tym razem nie będą musieli uciekać.
Połączyłbym te zdania.
Z kolei farmer w samochodzie samotnie zawrócił na drogę do domu.
"Z kolei" zamień na "Tymczasem", a "na drogę" na "w drogę".
Wszystkie twoje postacie mówią tym samym stylem i językiem, którym piszesz opisy. To brzmi nienaturalnie — każdy ma inny sposób mówienia. Spróbuj sobie wyobrazić historię, charakter tych postaci i to, jak one wpłynęłyby na ich sposób wypowiadania się. Oczywiście podróżnik tutaj mówi najwięcej, ale matka też ma jedną czy dwie kwestie, i brzmią one dokładnie tak samo.
A propos matki, myślę, że powinno być postawione przynajmniej jakieś przypuszczenie, jeśli nie po prostu wyjaśnienie tego, skąd ona te dzieci zabrała, kim są, kto ich nienawidzi. Nie musi być to powiedziane dosłownie, ale przy braku tej informacji czuję, nomen omen, niepewność, w nie tym miejscu opowiadania, w którym powinienem ją czuć.
Nie rozumiem celu tych pogrubień. Moim zdaniem wystarczyłoby napisać te nazwy z wielkiej litery, bo tak, jak jest, to (przynajmniej mi) trochę przeszkadza w czytaniu. Może bym tę Śmierć zostawił, a resztę odchudził.
Opowiadanie mi się podoba, ale jest w nim tyle błędów składniowych, że gdybyś je opublikował w obecnej formie, to bym je zminusował. Czytając, miałem wrażenie, że znasz bardzo dużo ładnych słów, ale nie umiesz ich ułożyć w ładne zdania. To zdecydowanie jest coś, nad czym musisz popracować.
