Otchłań jest bezkresna,
Niepoznana i nie dająca się poznać.
Stworzenia z ustami nad gardłami
Szukają prawdy o swojej egzystencji,
Spoglądając w tą, która spogląda na nich.
Dławią się, patrząc,
Ich tchawice wyginają się nienaturalnie,
Łzy lecą strużkami z ich oczu.
Szyby odbijają
Cel, nieosiągalny.
Oczy przyglądają się ciemności
Szukając coraz więcej,
Pragnąc, marząc, pożądając.
Ale nie czyniąc, nigdy nie idąc,
Szlochając nad pięknem poza ich zasięgiem.
Niektórzy próbowali
Sięgając do pustki,
Lecz inni drwili,
Topiąc czyniących łzami.
Podczas gdy oni kładli się,
Swoimi dupami w ziemi.
Wieczność oddziela
Tego, który szuka
I to co jest szukane.
Wieczność tylko rośnie, kiedy oni patrzą,
Marząc, lecz nie czyniąc.
Gwiazdy nie czekają na nikogo.
