***
Podniosłem słuchawkę telefonu i przystawiłem do ucha, ale nie wybrałem numeru. Nie jestem zapominalski, po prostu nie mam zamiaru do nikogo dzwonić. Obiekt mojego zainteresowania nie był po drugiej stronie telefonu, był nim sam telefon. Odkąd na czternaste urodziny rodzice zafundowali mi własny telefon, wiedząc o tym że w moim wieku zawsze chce się mieć kontakt z rówieśnikami, zakochałem się w koncepcji komunikacji na odległość.
To była dla mnie rewolucja, od tamtej pory wykonałem niejeden telefon, razem z kolegami robiliśmy sobie czasami żarty z losowych firm, które wyszukiwaliśmy razem w książce telefonicznej, głupota młodości. Ale po kilku latach moja początkowa ekscytacja zmieniła się w pewnego rodzaju zainteresowanie. Ciekawiło mnie jak to wszystko się odbywa, jak głos mojego kolegi udajacego obcokrajowca, mówiącego łamanym szwedzkim z pomocą słownika, który pożyczył od wujka, dociera do zakładu rzeźniczego w sąsiednim mieście.
Odpowiedzią był prąd, prosty przetwornik i przewód między dwoma telefonami. Słowa wypowiedziane z jednej strony zmieniały się w sygnał cyfrowy, który wychodził z drugiej z powrotem jako analogowy. Pobudziło to moją wyobraźnię jeszcze bardziej, gdzieś pod ziemią w każdej chwili na całym świecie leciały setki informacji przedstawionych w rytmicznym pulsie prądu. W dalszym poszukiwaniu wiedzy skupiłem się na drobiazgach. Kiedy miałem czas, chodziłem po mieście i testowałem różne budki telefoniczne, oczywiście nie miałem tyle kieszonkowego, żeby z nich dzwonić. Kiedy zdejmowało się słuchawkę z aparatu i nie wybrało się numeru, dało się słszeć automatyczne nagranie. Różniły się one zależnie od operatora, przekonałem się o tym kiedy odwiedziliśmy całą rodziną ciotkę mieszkającą w innym mieście.
Wydaje się, że to nic, ale z czasem dowiedziałem się że każdy dźwięk, który wychodzi przez telefon ma jakieś swoje znaczenie. Operatorzy bardzo staranncie dobierali częstotliwości wszystkich pisków, aby zasygnalizować użytkownikowi, że czeka na połączenie albo wręcz przeciwnie, wystąpił jakiś błąd. Nawet numery wybierane przez telefon były tylko serią kliknięć, które automat w centrali odpowiednio interpretował. A skoro o numerach mowa - numery serwisowe to też było coś. Używali ich monterzy do testowania połączenia, czasami grały jakieś dźwięki, czasami nie było słychać nic, a raz…
Raz zadzwoniłem na numer trzy-trzy-jeden-trzy i usłyszałem jak ktoś coś mówił, nie była to jednak wcześniej nagrana wiadomość, to brzmiało jakbym zadzwonił do kogoś w środku zdania. Nie odzywałem się chwilę, myślałem że może pomyliłem numery, a wtedy odezwał się jakiś inny głos, męski i chropowaty. Wyobrażałem sobie wtedy tego faceta jako starego marynarza, mówił coś o Bibliotece, nie znałem wtedy jeszcze tych ludzi, ani Biblioteki, ale z tego co wywnioskowałem była czymś niesamowicie ważnym dla tych ludzi oraz że zaginęła, bowiem pierwszy głos który usłyszałem zaraz po połączeniu, należący również do mężczyzny, ale bardziej gładki, jak u sprzedawcy odkurzaczy, miał jakieś informacje o możliwym położeniu Przejścia do niej.
Rozmowa trwała kilkanaście minut, cały ten czas siedziałem cicho, głównie ze strachu. Potem dwaj nieznajomi się rozłączyli, a ja zostałem na linii sam. Odłożyłem słuchawkę. Nikomu nie powiedziałem o rzeczach, które słyszałem, ale zacząłem szukać więcej informacji na własną rękę. W poszukiwaniu Biblioteki przeszedłem wszystkie biblioteki w zasięgu mojego miasta i okolic, jednak nie znalazłem nic. Biblioteka Aleksandryjska? Czy o to mogło chodzić tym ludziom? Może byli to archeolodzy szukający tekstów wyniesionych z popiołów antycznej skarbnicy wiedzy? Wyglądało, że jedyne źródło mojej wiedzy leżało w tamtym numerze.
Co noc siedziałem na linii o godzinie, o której poprzednio słyszałem rozmowę, jednak przez dwa tygodnie nic się nie wydarzyło, aż w końcu w sobotni wieczór, siedząc przed telefonem z dyktafonem w ręku i słuchawką przy uchu, usłyszałem chrząknięcie. Odezwał się do mnie głos pseudosprzedawcy odkurzaczy: "Chłopcze, długo jeszcze planujesz nas podsłuchiwać?". Krew w moich żyłach zamarzła. Rozłączyłem się.
Chwilę później telefon zadzwonił ponownie. Serce opadło mi do żołądka. Drżącymi rękoma podniosłem słuchawkę i powiedziałem: "Halo?".
— Nie bój się — odpowiedział mi roześmiany mężczyzna. — Chcę tylko z tobą porozmawiać.
Tamtej nocy dowiedziałem się wielu niesamowitych rzeczy od nieznajomego. Poczułem to samo, co poczułem kiedy zagłębiałem się w świat telefonii - Chęć Poznania. Dziwny świat pełen magii, pozaziemskich istot, pradawnych kultów i zakazanych wynalazków wyciągnął do mnie rękę za pomocą tego mężczyzny o przyjemnym głosie. Złapałem się tej Ręki i trzymam do dziś.
— Jeśli chcesz wykonać telefon, rozłącz się i spróbuj ponownie. Jeśli potrzebujesz pomocy, rozłącz się i zanumeruj do swojego operatora. To było nagranie — dźwięk rozległ się echem po korytarzu Biblioteki.
