Mój najdroższy Edwardzie,
mam ci wiele do opowiedzenia. Ostatnie dwa tygodnie po twoim wyjeździe były pełne wydarzeń. Pozwól mi, że zacznę od samego początku, kiedy to Percy dopuścił się zdrady i dezercji zaledwie dzień po tym jak nas opuściłeś. Bez wątpienia wybrał tę porę, myśląc że sama będę bezsilna. Nie mógł się bardziej pomylić.
Tamtej nocy doszły mnie wieści o ataku na naszą kwaterę główną w Bristolu. Pomimo że teraz wydaje się być jasnym, że była to jedynie zagrywka, która miała na celu osłabić moje oddziały, w tamtym czasie uznałam za słuszne posłać tam Jacoba oraz jego ludzi, nieroztropnie zostawiając Percy'ego jako jedynego mieszańca w naszej straży. Powróciłam potem do swojego gabinetu, żeby pomedytować nad tym problemem. Podczas gdy znajdowałam się w transie, Percy zarżnął pozostałą część straży i zmierzał ku mnie. Bardzo dobrze, że postanowiliśmy ukrywać moją prawdziwą naturę, gdyby nie to, nigdy nie popełniłby błędu, próbując mnie atakować. Jednak to zrobił, a ja go zabiłam i zjadłam, aby ukarać go za głupotę. Nawet kiedy to piszę, nadal słyszę jego ducha błagającego o wypuszczenie z mojego wnętrza. Niestety oznacza to również, że moja prawdziwa natura znana jest teraz naszym wrogom. Następnym razem, kiedy będą próbowali odebrać nam nasz Dom, wyślą coś więcej niż zwykłego mieszańca. Najlepiej żebyśmy na chwilę obecną zachowali ostrożność.
Dwa dni później, reprezentant Domu Sen skontaktował się ze mną. Przyznał się, że tak jak podejrzewałam, Percy był ich agentem i poprosił o wspólną rozmowę. Zgodziłam się i jeszcze tego samego dnia spotkałam się z Panem Domu Sen. Wyraził rozczarowanie tym, że przyszłam zamiast ciebie, ale udało mi się podjąć negocjacje mimo tego. Powiedziałam mu o tym, że uważam konflikt pomiędzy naszymi Domami za przynoszący szkodę naszym wspólnym siłom i reputacji, a on zgodził się ze mną. Podpisaliśmy porozumienie, na mocy którego wszystkie konflikty pomiędzy naszymi domami zostaną wstrzymane na co najmniej sześć miesięcy, pod warunkiem że zrezygnujemy z monopolu na handel z Liverpoolem. Załączyłam jego kopię wraz z tym listem.
Zająwszy się sprawą Domu Sen, moją uwagę zwróciła Ludzka Grupa Oporu. Podczas rozmów, LGO wykorzystała okazję i przeprowadziła atak. Doszło do ataków bombowych na czterech ulicach, w wyniku których zginęło pięciu Dariinów. Szczęśliwie dla nas, nikt z zabitych nie posiadał znaczenia politycznego. Nadal jednak tego typu akcje nie mogą być tolerowane, zarządziłam więc standardowy rozkaz Zdziesiątkowania Ludzi w obrębie pięciu przecznic. Od tamtej pory LGO nie dokonała żadnych ataków skierowanych w naszą stronę.
Muszę ci się przyznać, że LGO zaczyna mnie martwić. Mimo że brakuje im siły, nadrabiają to wielkością: Martin oszacował, że 1 na 5 ludzi jest ich członkiem, a jest ich coraz więcej. Zgadza się, już raz pokonaliśmy ludzkość, lecz martwi mnie to, że członków LGO znajduje się wyposażonych w coraz bardziej zaawansowaną technologię. Obawiam się, że odpowiednio wyposażona i liczna armia ludzi byłaby w stanie nas zmiażdżyć. Sugeruję zwołać Panów i Panie Domu, kiedy powrócisz, żeby przedyskutować ten problem.
Jest jeszcze jedna sprawa, którą trzeba przedyskutować - produkcję i rekrutację nowych mieszańców. Musimy znaleźć zastępstwo za Percy'ego i uważam, że roztropnie byłoby wyprodukować dwóch nowych z własnych zasobów, aby uniknąć kolejnych incydentów. Zastanawiałam się nad tym od dłuższego czasu, ale teraz nadarzyła się ku temu okazja. Uliczny producent, z którym byłam w kontakcie, zgodził się stworzyć dwóch niezarejestrowanych mieszańców (za pokaźną opłatą, oczywiście). Przygotowałam już dwie fiolki z moich zapasów i oczekuję jedynie na twoją zgodę.
Obyś bezpiecznie do nas powrócił, najdroższy. Jesteśmy na skraju niebezpiecznych czasów i wiem, że żadne z nas nie jest w stanie poradzić sobie z nimi samotnie.
Twoja najprawdziwsza miłość,
Felicia
