Wschód
ocena: +3+x

Na wsi życie sielankowo spokojne.
Pracują wszyscy w pocie czoła,
Błagają Ich o dary hojne,
By mieli choćby na rany zioła.

Dzień mija jak palca pstryknięciem,
Słońce biegnie rozżarzoną ścieżką,
Chmury tak pędzą, że jest to przegięciem,
A nikt nie pochyla się nad Wieszczką.

— Strzeżcie się! — mówi. — Pilnować się trza!
Nie mówi niczego, czego każdy by nie wiedział.
— Strzeżcie się! — woła. — Nocą cicho-sza!
A ludzie szli, a czas leciał…

Chłop na polu półokiem coś dostrzegł,
Baba w domu ćwierćwzrokiem widzi,
Dziecko ośmiosłuchem obserwuje podstęp,
A pies szesnastwęchem wyczuwa… … …

Wieszczka milknie, syczy na wszystkich,
Bo wszyscy słyszą, a nikt nie słucha!
Ona ma wie lepiej od chłopów pijaniutkich,
A dla nich? Studnia jej wiedzy sucha…

W końcu słońce przebiegło na zachód…
⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pies w domu szczeknął.
Wszyscy szybko zbierają się do domostw…
⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pies w domu warknął.
Chłop przyszedł w obdartym łachu…
⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pies w domu jęknął.
Drzwi zostawił otwarte, ze światem pomost.

I przyszła noc, tak ciemna jak nigdy
Słychać śmiech okrutny i srogi.
A cień przyszedł gęsty jak krzew pigwy,
Budząc we wszystkich ogrom trwogi.

I wdarł się, przez drzwi otwarte.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pies skomlał i podkulił ogon.
I przeszedł przez szlaki rodziny przetarte.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pies uciekł w róg, czując — zgon.
I wdarł się w rodziny ciała rozwarte.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀Pies w końcu rzucił się w pogoń.
I wywlókł je, rozerwał, z godności odarte…

Przeżyło Dziecko. Nadszedł Wschód.
Słońce na nowo wkroczyło na drogę.
Wieś na nowo zaczęła swój chód,
Kontemplując widok wprawiający w trwogę.

Przychodzi Wieszczka, co wcześniej zniknęła.
— Czym jest potwór? — pyta z wyższością.
A Dziecko kona i mamrocze, ona się zgięła.
— Kim jest potwór?

A Wieszczka… pobladła.
Zamilkła.


Z Dwuświatu

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License