Zbiór Wiedzy Wszelakiej
ocena: +3+x

Witaj wędrowcze! Dostałeś się do "Zbioru wiedzy wszelakiej"! Chcesz dowiedzieć się jak umrzesz? Jak podróżować szybciej niż światło? Jak wyleczyć choroby nieznane jeszcze twojemu gatunkowi? A może chcesz przeczytać najbardziej poruszające opowiadanie jakie kiedykolwiek będzie mogło istnieć? Na szczęście wszystko to i jeszcze więcej znajdziesz tutaj! Teraz rozsiądź się wygodnie na swoim fotelu (czy gdziekolwiek siedzisz), naszykuj sobie jakiś smaczny wywar, a my naszykujemy dla ciebie losowy fragment, losowej książki, z losowej półki, z losowego działu, z losowego piętra. Nie spodobał Ci się fragment? Nic nie szkodzi! Zaraz naszykujemy dla Ciebie kolejny fragment. Twoim zadaniem jest teraz uzbroić się w cierpliwość i… CZEKAĆ. Czekać, aż natrafisz na pracę która odmieni Twoje życie. Coś nie tak? Twierdzisz, że nie masz tyle czasu? Drogi… czas nie jest problemem, kiedy pomyślisz, że to może ten następny fragment będzie dokładnie tym czego szukasz, a może nawet czymś lepszym. Nie możesz się tam łatwo poddawać. Taka wiedza wymaga poświęcenia.

Drogi wędrowcze! Przepraszam, że muszę przerwać ci Twoje poszukiwania, ale dowiedziałem się, iż nasz zbiór jest niekompletny… Z przykrością informuję, że nasz nieskończony zbiór wiedzy stał się skończony. Zostało mi przekazane, że grupa ideologicznie nacechowanych chuliganów wtargnęła do naszych zasobów wiedzy i zaczęła palić wszystkie książki, które uznała za "niegodne", cokolwiek mają przez to na myśli. Wyobraź sobie, że twierdzą oni, iż nasz zbiór składa się z ogromnej ilości "śmieciowych informacji" i "bezużytecznej paplaniny tekstu"… Przecież każda jedna linijka zapisana i przechowywana w tym miejscu, to swoiste dzieło sztuki! Przepraszam za tą chwilową niedogodność. Nasza ochrona postara się jak najszybciej namierzyć i ukarać sprawców. Jednak może to chwilę zająć. Bo widzisz… okazuję się, że podróżowanie po teoretycznie nieskończonej, nieeuklidealnej przestrzeni jest dość czasochłonne. Zaraz odnowimy też nasze zbiory o książki, które ucierpiały podczas tego incydentu. Niewyobrażalna jest ta dzisiejsza młodzież… A powiem ci jeszcze wędrowcze, że ta sprawa z paleniem książek nie jest nawet najgorsza w tej chuligańskiej bandzie. Nie, najgorsze w nich jest to, że są nieustępliwi. Bo widzisz, raz na jakiś czas trafi nam się tutaj jakiś nieugięty odkrywca, który chciałby przeczytać każdą księgę w naszym zbiorze, ale oni zazwyczaj tracą zmysły po kilku miesiącach przemierzania zbiorów, albo nikną w otchłani nieskończonych i niezbadanych przez nikogo półek. W jednym i drugim przypadku świat o nich zapomina i nie stwarzają nam problemu. Ale oni… Oni zdają się nie mieć umiaru. Nigdy nie znikają. Zawsze wracają. Na szczęście naprawianie naszego zbioru nie trwa przesadnie długo.

Widzę, że zaciekawiłem cię swoim opowiadaniem wędrowcze. To co powiesz na to, abym jeszcze ponarzekał na niektórych swoich klientów? Głuche milczenie uznam za pozytywną odpowiedź. Dobrze, to zaczynam. Wyobraź sobie, że jakiś czas temu przyszedł do naszych zbiorów niezwykle sfrustrowany artysta. Próbował on oskarżyć nas o plagiat. Nieugięcie twierdził, iż w naszych zbiorach znajduje się "perfekcyjna" kopia jego arcydzieła. Skarżył się, że zabieramy mu jego potencjalny zarobek. Na szczęście nie miał on żadnego twardego dowodu, potwierdzającego ten stan rzeczy. On jednak się nie poddawał. W końcu stwierdził, że sam znajdzie tą książkę w naszych zasobach. Wyruszył 437 lat temu. Po 389 latach powrócił do nas zwycięsko trzymając i wymachując książką w swojej prawej ręce. Usiedliśmy z nim przy tym tekście i zaczęliśmy porównywać. Faktycznie, tekst był niemalże identyczny, jednak zdołaliśmy wyłapać jeden błąd. W oryginalnej książce na stronie 217, linijka 15 widnieje słowo "żeby", jednak w książce z naszego zbioru pisało tam "żtby". Po odkryciu tego faktu nasz klient zaczął się wykłócać, jakoby ta zmiana była na tyle niewielka, że nie wpływała w najmniejszym stopniu na opowieść. Wtedy grzecznie wyjaśniliśmy mu, że aby mógł nas oskarżyć o kopiowanie "perfekcyjnie" musi najpierw mieć "perfekcyjną" kopię, a to co przyniósł nią nie było. Tak więc posprzeczaliśmy się z nim trochę i odesłaliśmy go z powrotem do zbiorów. Do tego dnia nie powrócił.

Innym razem przyszła do nas agencja nieruchomości. Domagali się od nas podania im dokładnych wymiarów naszego obiektu. Nie przyjmowali jednak odpowiedzi "nieskończoność". Dali więc nam ostateczną datę na określenie powierzchni użytkowej i zagrozili karą grzywnej za niedotrzymanie terminu. Nie mając innego wyboru wynajęliśmy kilkuset najlepszych eksploratorów, obiecaliśmy sowite wynagrodzenie i wysłaliśmy z narzędziami pomiarowymi do środka. Okazało się, że nikt z nich nie powrócił. Sąd uznał ich za martwych i skierował się z oskarżeniami do nas. My natomiast wykorzystaliśmy okazję i odbiliśmy piłeczkę do agencji nieruchomości, którzy w prawdzie wymusili na nas to działanie. Ostatecznie dostali wyrok 500 tysięcy i oficjalne przeprosiny dla nas. Słodki smak zwycięstwa.

Oj, wybacz wędrowcze, znów się zagadałem. Właśnie skończyła mi się zmiana… No cóż, może dokończymy tą konwersację innym razem. A na razie życzę Ci udanej lektury…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License